Historie ze świata fantasy

Na początku świat był ciemny, a gdzieś w próżni przez pustkę wędrowały planety. W tej przestrzeni zaczęła kondensować się energia, z której powstał On – pierwsza, pradawna moc, niestworzony stworzyciel. Trwał w stanie zawieszenia przez eony, bez celu, bez emocji. Kiedyś jednak coś się zmieniło. Uzyskał impuls, który pchnął go do działania, poczuł samotność. Rozerwał swoje tętnice, by z tryskającej krwi uformować oddzielną świadomość, kogoś z kim mógłby dzielić czas. Był to moment powstania Helliusa, Pyrusa, Kolosa oraz Sary. Zmęczył się przy tym bardzo, a z jego potu uformowały się pierwsze gwiazdy, pierwsze światło pojawiło się w kosmosie.
Nie było mu dane cieszyć się obecnością swoich tworów. Szybko go opuściły zachwycone swoją mocą, światem, posiadające głowy wypełnione pomysłami. Ogarnął go wielki smutek i wylał może łez. Z nich narodzili się pierwsi elfowie, małe i ulotne postacie o krystalicznej skórze. Postanowił On stworzyć dla nich idealny świat, w zamian oczekując jedynie podziwu i czci. Dał elfom trzy najwspanialsze dary: nieśmiertelność, magię oraz wolną wolę. Ta ostatnia rzecz sprawiła, że zaczęli żądać więcej, grozić, a gdy nie otrzymywali tego, czego chcieli stworzyli sobie nowego boga Orien Anetha. Poniósł On kolejną porażkę.
W gniewie stworzył ludzi oraz krasnoludy. Ci jednak okazali się bardzo niedoskonałymi tworami. Łatwo wpadali w złość i szybko zaczęli poświęcać swój czas walkom między sobą, a nie Jemu. W przypływie szału stworzył sześć demonów, które miały zniszczyć wszystko to, co stworzył do tej pory. Vaer-do, Danielnen, Shyn-ernex, Partysha, Kigra, Aina odziedziczyły po nim tą wielką złość, obracając się przeciwko niemu, rozrywając go na sześć części, a następnie wyruszyły siać chaos.
Krew, którą wylał z siebie umierając uformowała jezioro. Z czasem pojawili się tam pierwsi eteryczni, którzy stworzyli tam świątynię zwaną Ukrytym Królestwem na cześć tego, który dał im życie.


Partysha zwana matką smoków. Czwarta z najstarszych demonów. Była tą, która wyrwała swemu stwórcy nogę następnie ją pożerając. Jej cztery potężne szponiaste nogi niosą jej małe ciało na którym osadzonych jest sto wężowych głów, a wszystko osłaniają wielkie skórzaste skrzydła. Siała zniszczenie wszędzie dookoła siebie, czym zwróciła na siebie uwagę Pyrusa. Był on tak nią zachwycony, tym w jaki sposób oczyszcza świat z niedoskonałych produktów, które stworzył On, że przyłączył się do niej. Nie minęło wiele czasu, aż towarzystwo zmieniło się w namiętność, a z namiętności urodziły się pierwsze smoki. Uczucie nie trwało jednak długo. Partysha pożądała siły Pyrusa. Kiedyś podczas kolejnego zbliżenia zaatakowała go rozrywając jego trzewia oraz wyłupując oko. Po trwającej kilka dni walce w końcu opadła z sił, co Pyrus wykorzystał bez zawahania. Rozerwał ją na pół, rzucając jej części na ziemię. Tam gdzie upadły powstały dwa wulkany zwane teraz Bliźniakami. Z części ciała Pyrusa uformował się jego brat – Bejson.


Od kilku lat elfowie mieli problem z siłą roboczą. Większość z nich uważała większość zajęć za niegodnych tak dostojnych stworzeń. Owle Culmano – jeden z wielkich kapłanów postanowił rozwiązać ten problem z pomocą magii oraz zwierząt z okolicznych lasów. Dzięki odpowiednim zmianom przekształcił on niedźwiedzie z bezmyślnych bestii w silnych i posłusznych niewolników. Sytuacja była stabilna do czasu pewnego incydentu. Aluen zwana córką Orien Anetha odwiedzała maszynownię umieszczoną od wielką katedrą. Podczas, gdy tam przebywała doszło do wypadku, w wyniku którego jedna z maszyn przygniotła Aluen uniemożliwiając jej ucieczkę. Grrashk – jeden z niewolników, łamiąc prawo dotknął jej, gdy ją ratował. Elfowie zgromadzeni dookoła katedry wpadli w złość widząc jak to niegodny życia niesie jedną z najwyżej postawionych osób w ich społeczności. Musiał ponieść karę. Został zamknięty w klatce podwieszonej na gałęzi drzewa rosnącego w centrum osady. Trzymany był tam przez 14 dni, aż do pamiętnej nocy zwanej przez elfów klęską, a przez olbrzymów wyzwoleniem. Nie było widać wtedy gwiazd ani księżyca, panowała prawie idealna ciemność rozświetlana jedynie nielicznymi latarniami. Aluen pojawiła się pod klatką wraz z kilkoma olbrzymami. Grrashk pragnął zemsty tak jak jego bracia. Potężny ryk wyrwał się z jego piersi nawołując do walki. Na ziemi krew elfów oraz olbrzymów mieszała się tworząc kałuże. Nad ranem Grrashk oraz jego bracia i siostry wycofali się, rozpoczynając swoją wędrówkę na północ.