Mili piraci

Jak zapewne wiadomo niektórym ludziom, walka z piractwem często mija się z celem. DRM kosztuje, jest nieskuteczne wobec piratów, a jedynie denerwuje osoby, które kupiły daną grę. Czemu nie pojednać się z piratami?

The Pirat Bay udowodniło już, że potrafi wspierać twórców, jednak na swoich zasadach, które zdają się do pewnego stopnia działać. TPB promuje twórców, którzy są w stanie oddać swoje dzieło w ręce nabywców za darmo, lub na zasadzie zapłać ile chcesz, jeśli chcesz. Piraci już kilka razy wychodzili z kampaniami promocji artystów, którymi byli głównie muzycy i inni artyści… ale czym są gry, jak nie kawałkiem sztuki, a ich twórcy artystami?
Oczywiście może to nie być najlepsza droga dla dużych firm, które mają fundusze przeznaczone na działania marketingowe, ale raczej dla małych twórców gier, którzy chcą się pokazać szerszej publiczności. Nic nie stoi przecież na przeszkodzie, aby w swoich grach umieszczać reklamy, tak jak robią to twórcy gier mobilnych, lub aby zachęcić graczy do kupna gry już po tym jak w nią trochę pograli i wiedzą, że nie kupują kota w worku.
Innym przykładem owocnego bratania się z „piratami” mniejszego kalibru były akcje Radiohead na Bittorencie. Udostępnili oni jeden ze swoich utworów do pobrania za darmo, a cały album można było pobrać za jedyne 6 dolarów. Należy w tym miejscu przypomnieć, że artyści korzystający z tradycyjnej drogi dystrybucji, czyli płyt CD dostają jedynie około 2-5% tego, co płaci klient. Oczywiście przy innych kanałach dystrybucji sprawa wygląda nieco inaczej, jednak to nie artysta zazwyczaj zarabia najwięcej, a raczej cały biznes zbudowany dookoła nich.
Nie można też zapominać o akcjach społeczności graczy, którzy bez żadnej zachęty kilka razy organizowali zbiórki pieniędzy dla twórców gier, którzy chcieli oddać swoje gry za darmo.
7174258