Digital Dragons 2016 – relacja #1

Digital Dragons to impreza skierowana do osób z branży gier, na której można spotkać wiele osób z największych polskich (ale nie tylko!) firm oraz wielu mniej znanych indian. Informacje o planie imprezy znajdują się pod tym linkiem:  Agenda DD2016

Poniżej znajduje się moja relacja z tego wydarzenia.

Wieczorem w niedzielę 15 maja wybrałem się na mały spacer po Krakowie. Przypadkiem trafiłem do Starej Zajezdni w której następnego dnia będzie odbywać się impreza. Przy wejściu spotkałem kilka innych osób, które leżakowały sobie popijając jakieś ‚soki’, był tam też Dalton, którego miałem już przyjemność poznać w Siedlcach. Niestety nie mogłem pozwolić sobie na dłuższą pogawędkę, bo przymierałem głodem, gdyż jak zwykle znienacka przyszedł Zielony Świątek i pozamykał sklepy. Po odebraniu wejściówki oraz małego pakietu powitalnego ruszyłem dalej szukać jedzenia.
W poniedziałkowy poranek postanowiłem, że odpuszczę sobie uroczyste otwarcie imprezy, dzięki czemu zyskam kilka dodatkowych minut snu. Po dotarciu na miejsce od razu ruszyłem do hali A, w której miały miejsce przemowy dotyczące projektowania gier. Pierwszy na scenie pojawił się Leszek Lisowski z Westlands Interactive. Tytuł jego przemówienia to: Never give up! Importance of love and passion in delivering the right product that gamers expect to receive. Nie będę wam opowiadał o czym każda z osób opowiadała, bo na oficjalnym kanale YT pojawiają się już nagrania tych wystąpień >LINK< . Muszę wam wspomnieć, że wszystkie przemówienia były w języku angielskim, więc jeśli jakimś cudem jeszcze go nie znasz, to pora nadrobić zaległości.
Następnie głos zabrał John Romero, twórca gier takich jak Doom oraz Quake. Jako, że nigdy nie interesowały mnie za bardzo jego produkcje, postanowiłem ominąć jego przemowę i wybrać się na halę expo, gdzie znajdowały się stoiska różnych firm związanych z branżą gamedev oraz obozowisko indian, którzy przedstawiali swoje gry. O tym jakie gry znajdowały się w hali expo dowiecie się z następnego tekstu, który pojawi się za 2 dni.
Po prelekcji Johna na scenie pojawił się kolejny gość z zagranicy, czyli Feargus Urquhart z Obsidian Entertaiment, a jego przemówienie miało tytuł: 25 yeard down, 25 years to go: A life creating games. Opowiadał on między innymi o tym, jak pracował nad Falloutem, Pillarsami. Jego wykład był świetny – przekazywał dużo wiedzy w przyjaznej formie.
Jako kolejny zabrał głos Michał Madej z CD Projekt RED, a opowiadał on o ciemnej stronie game designu. Mimo tego, że mówił ciekawie, musiałem walczyć z Morfeuszem – nie wiem czemu, chyba chwilowe zmęczenie i głód. Po jego przemowie wybrałem się ponownie na halę Expo, aby pooglądać więcej gier i porozmawiać jeszcze więcej z ludźmi, a przy okazji coś zjeść.
Na zakończenie dnia wybrałem się na afterparty, na początku którego wręczano nagrody. Nie było dla nikogo niespodzianką, że konkurencja została daleko w tyle za Wiedźminem 3, który zgarnął każdą nagrodę którą mógł. Samo rozdanie statuetek było przeplatane muzyką wykonywaną przez kwartet smyczkowy, który wykonywał fragmenty utworów, które były nominowane w kategorii najlepsze audio. Gdy wszyscy odebrali już swoje smocze jaja nastąpiła główna część wieczoru, czyli impreza. Niestety barmani nie wyrabiali się z obsługą tak wielu osób, więc na swojego pierwszego drinka czekałem około godziny. Później na szczęście było już lepiej. Do apartamentu wróciłem około pierwszej w nocy.

We wtorek obudziłem się około ósmej, co pozwoliło mi wyrobić się na styk, aby dotrzeć na pogadankę Dominiki Stala z Bloober Team. Opowiadała ona o śmierci, jej znaczeniu oraz zastosowaniu w grach. Niestety chyba wdarły się tu następstwa dnia poprzedniego, gdyż była to najgorsza prelekcja na której miałem okazję być, usiałem bardzo wsłuchiwać się w jej słowa, aby zrozumieć sens wypowiedzi. Po Dominice pojawił się Kuba Stokalski z 11bit Studios, który opowiadał o metodach szukania rozwiązań game designerskich, a po nim ktoś, na kogo czekałem, czyli David Brevik, który opowiadał historię powstawania Diablo. Troszkę się pośmiałem, a przy okazji usłyszałem bardzo pouczającą opowieść.
Po raz kolejny udałem się na halę expo, a wróciłem dopiero na wykład Tymona Smektały z Techlandu, który opowiadał o tym jak zaprojektować dobre DLC. Zaraz po zakończeniu tej prelekcji ponownie wróciłem do stanowisk indian, aby ostatni raz rzucić okiem na przedstawiane przez nich gry.
Niestety nie mogłem pozwolić sobie na to, aby zostać na rozdaniu nagród dla indie developerów, bo chciałem wrócić do Warszawy jeszcze tego samego dnia.

Ogólnie wrażenia z imprezy miałem bardzo pozytywne, jednak było to coś całkowicie innego od wydarzenia, które miało miejsce w Siedlcach. Tu było wiele okazji aby porozmawiać o branży z wieloma ludźmi, a nawet poszukać pracy. Niestety ludzi było zbyt wielu, aby móc faktycznie jakoś się z nimi zaprzyjaźnić, co nie miało miejsca na IGK, gdzie byłą dużo bardziej rodzinna atmosfera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.