MiniRecenzja Civilization 5

e3_2010_civ5_smChyba każdy z was słyszał o grach opatrzonych imieniem oraz nazwiskiem Sida Meiera, a w szczególności o Cywilizacji. Z tą serią gier mam styczność już od dziecka, lecz zawsze uważałem, że brakuje jej pewnej otwartości, tzn. nie była przyjazna w swojej konstrukcji dla szerszego grona graczy. To się jednak zmieniło w piątej części.Nie ukrywam, że uważam tą część serii za najlepszą. Beyond Earth nie przypadł mi do gustu ze względu na zmienione realia gry, które przy okazji wymusiły kilka innych pomniejszych zmian. W Civ5 (wraz z dodatkiem Gods&Kings) spędziłem na chwilę obecną około 120 godzin, co samo w sobie powinno świadczyć o tym, że ta gra ma coś w sobie.
Sam trzon rozgrywki w każdej części pozostawał ten sam: zakładamy miasta, budujemy budynki, jednostki, cuda, prowadzimy badania. Więc osoby, które miały już styczność z serią szybko poczują się jak w domu. Zmianie uległo jednak wiele innych rzeczy, które nie zawsze widoczne są na pierwszy rzut oka.
Oczywistą zmianą jest porzucenie kwadratowych pól na rzecz hexów. Wiąże się to ze zmianą całego systemu walki. W piątce nie możemy już tworzyć wielkich armii złożonych z kilku oddziałów, które gromadziliśmy na jednym polu kumulując ich siłę. Teraz rządzi zasada, która mówi: jeden oddział na jedno pole. Zwiększyło to znaczenie poszczególnych jednostek. Kolejnym usprawnieniem rozgrywki było porzucenie morskich jednostek transportowych na rzecz tego, aby po wynalezieniu odpowiedniej technologi, każdy nasz oddział mógł sam przeprawić się przez wodę.
Kolejną rzeczą, której nie można przeoczyć są wewnętrzne polityki. Pozwalają nam dostosować działanie naszego państwa do naszego stylu gry, lub obecnej sytuacji geopolitycznej.
Zmian jest jeszcze wiele, wiele więcej. Większość z nich skupia się na uproszczeniu interfejsu oraz uprzyjemnieniu gry… przy okazji specjalnie jej nie spłycając.
Coś, czego zabrakło mi w piątce w stosunku do poprzedniczek, to możliwość przejmowania pól należących do innych państw za pomocą wpływów kulturowych. Był to sposób prowadzenia wojny, który mi osobiście bardzo odpowiadał. Taka walka bez walki.
Miałem też problemy ze zrozumieniem systemu, który wpływał na stosunek innych państw względem nas. Często nie robiłem nic, aby denerwować inne państwa, a te i tak mnie potępiały. Również ich upominanie się o to, abym nie osiedlał się w ich okolicy było często dziwne… bo nie było ich w okolicy. Zdarzało mi się też, że jakaś cywilizacja wyciągała względem mnie jakieś żądania, abym wypowiedział wojnę jakiemuś innemu państwu. Problem w tym, że padała jedynie informacja o imieniu głowy tej cywilizacji, bez nazwy kraju, koloru lub jakiejś innej wskazówki o kim mowa.
Widząc to, w którą stronę zmierza seria, powoli zaczynam zacierać ręce na szóstą część, bo widać, że jej twórcy wiedzą co chcą osiągnąć i do tego dążą.civilization-vi-civ-6-announced-with-trailer-2-1280x720