Tapoo – IOSowa klikanka

baner_2Michał – współzałożyciel AlterPage napisał jakiś czas temu do mnie, czy nie chciałbym się zapoznać z grą, którą właśnie wypuszczają w świat, czyli Tapoo. Jako, że gra ta przeznaczona jest na IOS, odpowiedziałem, że niestety nie posiadam żadnego jabłuszka (jestem antyfanem). Jednak wrodzona ciekawość sprawiła, że zerknąłem do przesłanych mi rzeczy i okazało się, że forma ta posiada siedzibę w Warszawie, więc wystarczy, ze wsiądę do autobusu i odwiedzę ich. Tak też zrobiłem.

3Tapoo to typowa zręcznościówka, która od razu skojarzyła mi się z Piano Tiles. Polega ona na na zbijaniu lecących z góry kwadracików. Jednak znajduje się tu pewien twist. Niektóre z nich dają nam pewne bonusy, a niektóre utrudniają grę, na przykład poprzez przesłonięcie części ekranu plamą atramentu.

Nie jest to gra, która jest odkrywcza lub wprowadza jakąś wielką wartość do świata gier. Ale przecież nie zawsze o to chodzi. Mimo, że grałem w nią tylko kilka minut, to wystarczyło, aby przekonać się, że core gameplay daje sporo frajdy. Są emocje, nie ma stagnacji, gdyż każdy z poziomów używa innych specjalnych klocków. Jest zabawa.

Czymś, co jednak nieco mnie zirytowało to reklamy. W ciągu tych kilku chwil zdążyły mi się wyświetlić kilka razy. Niby aplikacja umożliwia ich odpłatne wyłączenie… jednak mam taki niesmak. I to tyle z rzeczy do których mogę się tak na prawdę przyczepić.

Może teraz zastanawiacie się, czemu postanowiłem napisać o tej grze. Chodzi po pierwsze o jej jakość, która stoi na wysokim poziomie. Właśnie w obawie o nią, gra wyszła (na razie) jedynie na IOS, gdyż okazało się, że html5 nie był wystarczająco efektywny na androidzie, a przez co gra nie była wystarczająco responsywna. Do tego dochodzi ładna grafika, nie denerwująca, neutralna muzyczka, efekty, które współgrają z ogólną koncepcją.
Ludzie z AlterPage udowodnili też, że nie trzeba mieć dużego doświadczenia w robieniu gier, aby zrobić coś fajnego. Wystarczyły dobrze określone cele: wypuścić grywalną, fajną grę.

1Godne pochwały jest ich podejście do marketingu. Określili grupę docelową, przeprowadzili badania rynku, prowadzą akcję promocyjną (co między innymi sprawiło, że trafili do mnie). Jest to coś, co niestety wielu małych twórców gier pomija.
Bardzo spodobało mi się to, w jaki sposób Michał opowiadał o Tapoo. Widać było, że był cholernie zadowolony z tego, że udało mu się dociągnąć tą grę do końca. Był z niej dumny i już snuje plany na coś kolejnego.
Słowem końca. Mimo tego, że gra ta nie zmieni świata, to warto ją sprawdzić, aby przekonać się, jak oklepany i prosty pomysł można przekształcić w coś świeżego i ciekawego.

PS

Okazało się też, że moje skojarzenie Tapoo z Taboo było jedynie moim zboczeniem, a wybranie tej nazwy było głównie spowodowane tym, że wiele innych fajnych nazw było już zajętych.

Link do AppStore: Tapoo