Nostalgicznie: gry z dzieciństwa

you-will-never-live-in-the-good-old-days-thumbUWAGA. Nie dowiesz się z tego wpisu niczego ciekawego. Jest to jedynie wspomnienie gier, w które miałem okazję zagrywać się jako dzieciak oraz nastolatek. Nie jest to kompletna lista, gdyż zwyczajnie części tytułów nie pamiętam. W część w tych gier miałem okazję zagrać jedynie dzięki temu, że mój brat ‚udostępniał’ mi swoje Commodore oraz Amigę. Jeśli dobrze pamiętam, to mój pierwszy komputer miał procesor o taktowaniu 166 Mhz, 16MB Ramu, 4MB grafiki oraz dysk o pojemności 150MB. Nigdy nie miałem żadnej konsoli, a jedynie chodziłem pograć na Pegasusie do kolegów.

A więc oto moja nostalgiczna lista:

Aladdin.
Alien vs Predator. Podczas gry w ten tytuł pierwszy raz spadłem z krzesła. Odpadła kratka ze ściany.
Age of Empires. Pierwszy raz natknąłem się na tą grę w CD-Actionie, w którym było jej demo. Na swoje czasy była to rewolucyjna gra. Dwójka też była dobra, ale już nie robiła takiego wrażenia.
Army Men (1998). Podobno koncepcja tej gry była na początku inna. Zdecydowano zmienić postacie w plastikowe żołnierzyki po tym, jak okazało się, że bardziej prawdziwe postacie wyglądają po prostu źle.
Baldur’s Gate. Pierwszy cRPG oparty o system D&D, w który miałem okazję zagrać. Bardzo miło wspominam jedynkę, dwójkę oraz dodatki. Chyba ciągle mam płytę zakupioną w serii Extra Klasyka.
Boulder Dash (1984). Niewiele pamiętam z tej gry, chyba byłem za młody.
Cannon Fodder. Przyjemna strzelanka. Mój cmentarz był bogato obrośnięty grobami.
Cezar. Głównie bawiłem się w drugą część serii. Strasznie irytował mnie element losowości, który przejawiał się w postaci ludzików, którzy chodzili w całkowicie nieprzewidywalnych kierunkach. Przecież można było do łatwo usprawnić! Civilization. Pierwsze części oglądałem jedynie z bocznego siedzenia. Swoją przygodę jako gracz zacząłem od trójki. Świetna seria, jednak cierpiała na problemy z user-friendly. Sprawa poprawiła się dopiero w piątce.
Colin McRae Rally. Była to jedyna ścigałka, która pochłonęła mnie na dłuższy czas.
Command and Conquer. Spoko gierka, ale dopiero Red Alert faktycznie mi się spodobał. Furorę zrobiły filmiki z udziałem twórców gry.
Commandos. Pierwsza część gry była świetna. Niestety nigdy nie ukończyłem ostatniej misji. Jakiś czas bawiłem się w tworzenie map w notatniku. Niestety kolejne odsłony serii bardzi mnie rozczarowały.
Delta Force. W pamięci pozostała mi misja w Egipcie. Lubiłem snajpić.
Desperados: Wanted Dead or Alive. Kolejna taktyczna gra, którą przerabiałem. Pamiętam o niej głównie to, że grało mi się w nią tak samo świetnie, jak w Commandosa.
Diablo. W jedynkę grałem tylko troszkę, za to w dwójkę grałem wiele, wiele godzin świetnie się bawiąc.
Duke Nukem 3D. Świetne teksty. Możliwość niszczenia oraz interakcji z otoczeniem robiły piorunujące wrażenie. Szkoda, że na kolejną grę z serii czekaliśmy tak długo. Zawód był jeszcze większy, gdy okazało się, że nowy książe był klęską.
Dune 2. Czyli pierwszy znany mi RTS. Z tej gry zapamiętałem kilka rzeczy. Pierwszą z nich był tragiczny interfejs, drugą powodzie tanków, a trzecią obrazki z dialogami. Za sprawą tej gry przeczytałem książkę F. Herberta.
Dungeon Keeper. Rewolucyjne w podejściu do tematu RTSów. Szkoda, że posiadały tak wiele błędów, które utrudniały grę. Dobrze być złym.
Fallout. Pierwszy raz miałem styczność z tą grą z pufy, która stała obok krzesła mojego brata. Przyglądałem się, jak grał w tą grę. W pamięć zapadła mi scena, w której był proszony o nie chodzenie z bronią w jakimś mieście. Samemu mogłem zanurzyć się w jedynkę dopiero po tym, jak ukończyłem kilka razy dwójkę. Obie te gry zapisały się ciepło w moim sercu, głównie z powodu swobody oraz historii, które oferowały. Fallout Tactics również był świetną grą… jednak nie można było jej traktować jako część serii.
Faraon. Spadkobierca Cezara. Dobra gra, która nie wniosła wiele w rozwój gatunku.
Franko. Polska bijatyka. Niby nic ciekawego, ale wspomnienie zostało.
Future Cops L.A.P.D. Nie była to nadzwyczajna gra, a jednak zajmuje zaszczytne miejsce na tej liście. Jej demo było kiedyś dołączone do CD-Action i to właśnie w nie, na jednym kompie grałem z kumplami. Anarchia i miny!
Gorky17. Jeśli dobrze pamiętam, była to gra polskiej produkcji. Jej pełna wersja była dołączona do jakiejś gazety (tak mi się zdaje). Podobał mi się jej mroczny klimacik, jednak historia wydawała mi się nieco naciągana.
GTA. W jedyneczkę bawiłem się dużo. Zanim udało mi się zdobyć pełną wersję, grałem w demo, które miało ogranicznik czasowy. Dwójka pochłonęła jeszcze więcej mojego czasu. Kolejne części już nie pochłonęły mnie tak bardzo.
Hercules.
Heroes of Might and Magic. Jedynkę oglądałem z bocznego fotela. Sam zagrałem dopiero w drójeczkę. W trójce spędziłem dni, godziny, tygodnie, dużo czasu, tak samo, jak w czwórce oraz piątce. Możliwe, że tyle samo czasu spędziłem na tworzeniu map do tych gier. Szkoda, że nowe części z serii nie były już takie dobre.
Hospital Theme. Mało grałem w tą grę, jednak zapadła mi w pamięć.
Icewind Dale. Gry spod tego szyldu odebrałem dobrze, choć byli to tacy młodsi bracia Baldura. Trochę zbyt liniowe i nastawione na walkę.
Incredible Machine.
Jagged Alliance. Świetna seria gier w którą byłem tragicznie słaby, co jednak nie przeszkadzało mi w świetnej zabawie. Udało mi się ukończyć jedynie JA2.5, która była chyba najsłabszą odsłoną serii.
Jazz Jackrabbit.
Larry 7: Miłość na fali. Śmiechowata przygodówka, którą dostałem od brata.
Lemmings 2: The Tribes.
Might & Magic. Moja przygoda z serią zaczęła się od części szóstej.
Monster Truck Madness. Jeśli dobrze pamięta, ta gra była dołączona do jakiegoś czasopisma. Mocny przeciętniak.
Mortal Kombat. Nigdy nie nauczyłem się wykonywać fatalitów 🙁
Motorki z Pegasusa. Świetna gra. Największą zabawę sprawiało mi tworzenie gras dla kumpli.
Mu Online. Straciłem na tą grę wiele więcej czasu, niż bym chciał. Uwielbiałem zabijać haxów oraz prowadzić wojny z Brazylijczykami.
Oddworld: Abe’s Oddysee. Grałem jedynie w demo… które i tak pozwoliło mi się świetnie bawić.
Paperboy.
Planescape Torment. Chyba najlepszy RPG w którego miałem przyjemność grać. Epickość bije z każdej lini kodu…
Populus: The Beginning. Tą grę polubiłem za czary, które pozwalały robić fajne rzeczy.
Quake Arena. Grałem jedynie w tą część tej serii, chyba dlatego, bo mój czas przeznaczony dla FPSów całkowicie zajął Duke, a później Unreal, który moim zdaniem był dużo lepszy. Jakoś nigdy nie przekonałem się do tej produkcji.
Robin Hood. Bardzo podobny do Commandosa, lecz promował grę w której nie zabijaliśmy przeciwników.
RollerCoaster Tycoon. Uwielbiałem budować długie kolejki które przyprawiały gości o wymioty.
Saper z Windowsa. Umilał mi czas, gdy całkowicie nie wiedziałem za co się zabrać, lub gdy oczekiwałem na wczytanie się strony.
Settlers. Uwielbiałem pierwsze części tej gry. Planowanie idealnej infrastruktury państwa nie było proste.
Shogo. Świetna (mimo pewnych bugów), która pozwalała nam się wcielić w pilota gigantycznego mecha.
Sim City. Z powodu mojego wieku nie grałem za dużo w pierwszą część, jednak bardzo podobała mi się koncepcja zarządzania miastem, która przyciągnęła mnie do kolejnych tytułów z serii.
Starcraft. Długie godziny spędziłem nad ukończeniem kampanii, a do ostatniej misji musiałem podchodzić kilka razy. Dużo czasu spędziłem w edytorze tworząc misje w które grali moi kumple.
Strzelanie do kaczek na Pegasusie. Całkowicie nie ogarniałem tej gry, choć bawiłem się świetnie… choć to zapewne za sprawą kumpli, a nie samej gry.
Superfrog. Młóciłem tą grę do znudzenia. Dziś bym powiedział, że uprawiałem speedrun. Potrafiłem ją ukończyć bez straty życia.
Syndicate (1993). Mało pamiętam z tej gry niestety.
Tanki z Pegasusa. Niestety nie pamiętam jaki tytuł miała ta gra. Tworzenie map, w które grałem wspólnie z kumplami było świetnym doświadczeniem.
Unreal. W swoim czasie była to przełomowa produkcja, która posiadała wiele ciekawych elementów. Niestety część pierwsza posiadała bardzo słaby multi, który stał się rdzeniem rozgrywki w Unreal Tournament, w którego do dziś czasami pogrywam.
UFO. Największe wrażenie robiła na mnie możliwość tworzenia sobie alternatywnych metod rozwiązywania problemów za pomocą dziur w ścianach.
Warcraft. Chyba nie grałem nigdy w pierwszą część tej serii… lub tego nie pamiętam. W dwójkę oraz trójkę grałem długo. Trochę czasu spędziłem też bawiąc się w edytorach, które były dołączone do gry.
Worms. Lubiłem grać we wszystkie części tej serii, w dużej mierze dzięki znajomym.

One thought on “Nostalgicznie: gry z dzieciństwa


    Warning: call_user_func() expects parameter 1 to be a valid callback, function 'twentyeleven_comment' not found or invalid function name in /home/webgamede/domains/gamedevmania.com/public_html/wp-includes/class-walker-comment.php on line 174

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.