MiniRecenzja Mark of the Ninja

headerNinja to świetny temat na grę. Są silni, zwinni i cholernie przebiegli. Kto by tak nie chciał? Ja zawsze o tym skrycie marzyłem, ale długie siedzenie przy kompie nie poprawia mojej sprawności…

W każdym razie miałem okazję pograć w Mark of the Ninja, czyli skradankową platformówkę.

W pierwszej chwili gra ta skojarzyła mi się z Roninem o którym już tu kiedyś pisałem. Choć są one podobne, to dzieli je bardzo, bardzo dużo, ale aby nie przeciągać, przejdę do rzeczy.

Historia tu opowiadana jest wciągająca. Jest ciekawa, posiada zwroty akcji, opowiadana jest w świetny sposób za pomocą bardzo dobrze wykonanych filmików oraz monologu naszej mentorki podczas właściwej rozgrywki. Co ważne, poziomy zostały zaprojektowane w taki sposób, aby gadanie nie rozpraszało nas w ważnych momentach. Niestety gra spoileruje nam samą siebie. Czytając cele misji dostajemy informacje o tym, co wydarzy się gdzieś dalej podczas gry. Dzięki temu SPOILER byłem w stanie domyślić się, że nasza mentorka jest jedynie wytworem szalonego umysłu postaci, którą kierujemy Koniec Spoilera. Popsuło to trochę efekt zaskoczenia, którego mogłem doznać.

Gra świetnie informuje nas o tym, co się dzieje. To, czy pozostajemy w cieniu, czy nie jest widoczne od razu, a to, czy słychać nasze akcje świetnie obrazują rozchodzące się po ekranie kręgi. Dostajemy wszystkie informacje, których potrzebujemy, aby skutecznie grać.maxresdefault

Grafika stoi na najwyższym poziomie. Nie miałem do czego się przyczepić. Czułem (nie wiem, czy słusznie) klimat Przyczajonego Tygrysa i Ukrytego Smoka. Dawna Japonia, sztuki walki itp.

Dzięki tak samo, super. Nie ma się co rozpisywać o tym, co jest dobre.

Rozpiszę się jednak o czym innym, co irytowało mnie przez całą grę.
Wchodząc do gry ujrzałem ikonki (AYXB), które zasugerowały mi, że gra została stworzona z myślą o konsolach. Zerknąłem wtedy na producenta gry i wszystko stało się jasne – Miscoroft. Gra ta projektowana była dla ich konsoli, co szybko potwierdziło się w rozgrywce, gdyż często widziałem w tle rysunek X-Boxowego pada, który miał mi podpowiadać, co miałem robić. CHOLERA, pomyślałem (tak na prawdę pomyślałem coś gorszego). Nie gram przecież na konsoli!Ten design sprawił, że kilka razy musiałem zaglądać do ustawień sterowania, aby sprawdzić, jak wykonać czynność, której gra ode mnie oczekuje. Problemy pojawiały się też w menu konfiguracji naszego przeciwnika. Gra nie przewidywała tego, że chciałbym wykonać pewne rzeczy myszką, a nie w ustalonej kolejności. Było to bardzo irytujące.

Problemem były też czasami źle ustawione checkpointy, które zmuszały mnie do wykonania kilka razy tej samej akcji. Zdarzało się też, że checkpoint zaliczał się, gdy zrobiłem coś bardzo źle i chciałem to odkręcić… ale było już za późno i musiałem resetować cały poziom.

Design poziomów ogólnie jest bardzo dobry, jednak szkoda, że gra nie pozwala pozostać na nich już po tym, jak osiągniemy główny cel. Przykładowo w pierwszej misji chciałem odszukać ostatniego ninję, ale okazało się, że dotarłem już do końca i muszę zaczynać wszystko od początku…

Ogólnie gra jest super. Wciąga i daje mnóstwo zabawy z momentami irytacji. Przemykanie się obok strażników wywołuje odpowiednie emocje, a punkty zliczane na koniec poziomu sprawiają, że chcesz osiągać jak najlepszy wynik. Najlepiej bez zabijania kogokolwiek oraz bez wszczynania alarmu. Mocne 8/10.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.