Warsaw Games Week. Dzień1

Jak część z was wie w tamtym tygodniu odbył się Warsaw Games Week. Wydarzenie skierowane do najbardziej zapalonych graczy spragnionych. Atrakcji było sporo… choć nie wszystko mi się podobało (marudzenie wychodzi mi najlepiej).

Pierwszego dnia miałem przyjemność spotkać się z Adrianem Heródem – to ten, który prowadzi stronę gracz.org. Urzędował on na stanowisku IMGN.PRO, gdzie miałem okazję pograć w Husk – świetnie zapowiadającą się grę-horror. Największe wrażenie w tej produkcji zrobił na mnie level design. Nie było tam miejsca na przypadek. Jako gracz byłem prowadzony tam, gdzie powinienem iść (poza jednym małym momentem na stacji kolejowej)… i nie czułem tego, że jest tu coś sztucznego. Nie zagram jednak więcej w Huska. Horrorowe gry chyba są dla mnie zbyt ciężkie 🙂 W tym samym miejscu pobawiłem się jeszcze chwilę w Seven, czyli parkourowego RPGa. Grę tą widziałem już wcześniej na Digital Dragons. Po kilku minutach z nią stało się jasne, że tego typu targi to nie jest dobre miejsce na prezentację gry RPG, w której trzeba wczuć się w klimat i wczytać się w dialogi. Zwyczajnie warunki temu nie sprzyjają. Po dodatkowej chwili miłej rozmowy ekipą wystawioną przez IMGN.PRO poszedłem zwiedzać dalej.

Udałem się na stanowisko CI Games, gdzie przedstawiano grę Sniper: Ghost Warrior 3. Zanim dano nam dosiąść się do gry zobaczyliśmy filmik z jej prezentacją. Uderzyły mnie słowa, które tam powiedziano „prezentujemy wam poziom, którego jeszcze nigdzie nie prezentowaliśmy”. Łyknąłbym ten zaszczyt, gdyby nie to, że kilka dni temu widziałem ten poziom na YT, tak więc zamiast zaszczytu powstał niesmak. Dano nam w końcu dosiąść się do komputerów, jednak na starcie pojawił się błąd, który wymusił na mnie restart misji. Bugi przed premierą należy puszczać płazem (w większości wypadków). Gdy udało mi się jednak już zacząć zabawę, miałem problem z opanowaniem sterowania, co w połączeniu z ograniczonym czasem sprawiło, że tak naprawdę nie miałem szansy dać się uwieść tej grze, choć chciałem…

Podczas mojego szwendania się po targach miało miejsce kilka turniejów w Rainbow Six, Tekkena, Fifę i chyba jeszcze czegoś. Jednak w żadnym stopniu nie interesowały mnie, więc (nie)stety nie mogę wam o nich opowiedzieć. Jednak, z tego, co słyszałem kilka osób dostało tam dość ciekawe nagrody typu 10.000 na drużynę.

Z ciekawych rzeczy odbyły się też spotkania z polskimi youtuberami. Z ciekawości zerknąłem jak wyglądały te spotkania, jednak żadnego z nich nawet nie rozpoznałem. No poza panem z kanału arhn.eu, choć na początku nie zakumałem, że to on. Zwyczajnie za mało oglądam polskiego youtuba.

Jeszcze tego dnia odwiedziłem strefę indian: Games Republic. Troszkę zasmuciła mnie słaba organizacja tej strefy. Zazwyczaj po tym, jak dosiadłem się do komputera, nawet nie wiedziałem w jaki tytuł gram. Smutne było też małe zainteresowanie graczy tym miejscem. Jednak mi to pasowało, gdyż nie musiałem stać w kolejce. Poza małymi wyjątkami gry, które tu przedstawiono były na cholernie wysokim poziomie. Były ciekawe pod względem mechanik, jak i tematyki. Pokrótce przedstawię tam te tytuły:
Book of demons – gra wyraźnie inspirowana Diablo, jednak z ciekawym twistem, którym są karty oraz to, że cały czas możemy poruszać się jedynie po wybranych ścieżkach. Nie wiem, czy będzie to tytuł ciekawy na dłuższą metę, ale z pewnością warty sprawdzenia.
Tower 57 – w założeniu miała to chyba być gra typu shooter, dual stick. W wersji, którą zobaczyłem na WGW była jednak niegrywalna z powodu błędów, które powodowały blokowanie się postaci. Taki los wczesnej wersji gry rzuconej w świat.
Beat Cop – gra o policyjnym życiu codziennym. Pokazuje życie przeciętnego (nie do końca) krawężnika z problemami życiowymi. Wiele razy pojawiał mi się uśmieszek na twarzy z powodu rzeczy, które pokazywały się na ekranie. Z drugiej strony Beat Cop pokazuje jednak tą mniej śmieszną część pracy policjanta. Już dodałem ten tytuł na swój wishlist na Steamie i czekam na premierę.
This is the police – kolejna gra związana z tematem policji. Tym razem jednak przedstawia nam się zabawa w zarządzanie. Gra nie wciągnęła mnie zbytnio, jednak dostrzegam jej potencjał – skierowana jest raczej do specyficznych ludzi.
Light Spear – gra wykorzystuje znaną od prehistorii mechanikę rzucania dzidą. Jednak tu rzucamy magicznymi dzidami, które mogą robić magiczne rzeczy. Prymitywność mechaniki w żaden sposób nie przekłada się na prymitywność zabawy… Inaczej. Zabawa jest prymitywna, ale jest zabawna. Widok mojego ubranego na biało bohatera oraz gryfa(?) odgryzającego mu głowę sprawiał, że na mojej twarzy pojawiał się uśmiech, a nie złość.
Serial Cleaner – o tej grze fajną rzecz powiedział ktoś, kto stał obok mnie, gdy grałem w coś innego. W tej grze nie produkujesz ciał, ty się ich pozbywasz. I to w pełni oddaje treść tej gry. W tej grze wykradamy ciała oraz dowody z miejsca zbrodni unikając przy tym wzroku oraz pał policjantów.

Koniec dnia pierwszego.