Poznań Game Arena i GIC

Nie kłamali! Było GRUBO!

W końcu udało mi się wygospodarować chwilę na to, aby opisać wam to, co działo się na Poznań Game Arena oraz na Game Industry Conefence. W ciągu trzech dni, podczas których odbywał się event, przebyłem dystans 63km, już to może dać wam namiastkę informacji o tym, czy było warto…

Na wstępie chcę podziękować organizatorom za media pass oraz ekipie z Polygonu za .. ogólność 🙂
Cały event odbywał się w kilku wielkich halach. W pierwszej z nich mieściły się głównie stanowiska małych wystawców, strefa gastro, duża scena. W drugiej umiejscowili się głównie Play oraz Twitch. W trzeciej YouTuberzy. W czwartej GIC. W piątej wielu indian. W szóstej głównie Xbox. W siódmej oraz ósmej producenci sprzętu oraz sprzedawcy. Uff dużo tego. Lecimy po kolei…

Pierwsza hala była cholernie wielka, jednak nie działo się tam zbyt wiele rzeczy, które mnie interesowały. Z pewnością ciekawą rzeczą były zawody z laser tagami. Obserwowałem ludzi ze świecącymi lampkami na głowach oraz karabinami. Szkoda, że dostali tak mało miejsca na organizację tej zabawy, gdyż większość ludzi ciągle siedziała na respawnie i tylko z niego strzelali. Sam niestety nie wziąłem udziału w tym, gdy już znalazłem wolną chwilę, to nogi bolały mnie tak, że nie dam rady. Tu znalazłem też sporą wystawę portalu gram.pl oraz stoisko czasopisma CHIP. Z oboma tymi wystawcami miałem okazję porozmawiać oraz podyskutować o akcji game based learning, którą prowadzę i mam nadzieję, że w związku z tym uda mi się z nimi nawiązać jakąś współpracę. Miałem okazję przejechać się w symulatorze wyścigów, który umieszczony był w aucie wyścigowym i poruszany był poprzez siłowniki tak, aby oddawać fizykę działającą na pga2-50-of-56pojazd. Świetne doświadczenie. Pierwszy raz w życiu miałem okazję przyjrzeć się dokładnie działaniu drukarek 3D. Wcześniej troszkę już czytałem o tej technologii, ale zobaczyć, jak coś powstaje na twoich oczach, to jednak coś innego. Ciekawostką był wystawca, który oferował sprzęt do odświeżania starych i zniszczonych płyt CD. Jeśli jeszcze używacie płyt i chcielibyście któreś z nich uratować, to wiedzcie, że taka technologia istnieje… niby oczywiste, ale ja wcześniej o tym nie pomyślałem. W tej hali miały miejsce liczne konkursy oraz turnieje, jednak nie miałem kiedy się nimi zainteresować. Duża scena też nie doczekała się na moją uwagę. Jedynie z daleka widziałem tłumy, które ją oblegały.

Druga hala była koloru fioletowego. W tym miejscu zebrał się Twitch oraz Play. Prawdopodobnie wszyscy z was wiedzą, czym jest Twitch, a część z was może zna też osoby, które zajmują się transmisjami. Można było tu spotkać gwiazdy… których nigdy nie poznałbym na ulicy, bo ich nie znam 🙂 Na scenie, która się tu mieściła odbywał się pokaz cosplayerowców. Moje serce skradł kolega z sukience, choć nie był to kostium, który zrobił na mnie największe wrażenie. Poniżej zobaczycie kilka zdjęć, jednak pojawiło się tu wiele więcej ciekawych postaci. Strefa Play jakoś specjalnie nie zaciekawiła mnie, poza tym, że można było tu naładować telefon. Z tego, co słyszałem, to odbywały się tu turnieje CSa. Trochę dalej swoje stanowisko miał Samsung (na szczęście na miejscu byli antyterroryści, którzy rozbroili bomby), Kinguin oraz jeszcze kilka innych pomniejszych rzeczy.pga1-43-of-45

Trzecia hala była przeznaczona dla sławnych postaci z polskiego YouTuba. Wybrałem się tam z ciekawości, a to, co tam zastałem… trochę mnie zdziwiło. Pełno dzieciaków, która mogła przejść mi pod pachą. Wybieg dla gwiazd. Widziałem nawet kogoś, kto chyba był sławny, bo dzieciaki brały od niego autografy. To miejsce utwierdziło mnie w przekonaniu, że robię się stary… Nie spędziłem tu dużo czasu.

Czwarta strefa to rarytas dla twórców gier. Tu działo się tyle, że żałuję, że nie mogłem spędzić tu całego swojego czasu, który miałem na PGA. Ustawiły się tu firmy poszukujące pracowników, takie jak Huuuge, Microsoft, którzy przedstawiał Hololens, mój znajomy Silviu, który zajmuje się developem programów pracujących wraz z sprzętem Intela RealSense360, który swoją drogą bardzo mnie ciekawi, gdyż sprzęt ten można z powodzeniem wykorzystać przy pracy z osobami niepełnosprawnymi. Dalej znalazły się jeszcze stanowiska dostawców narzędzi użytecznych w game devie (Perforce dla przykładu).
Główną częścią tej strefy były wykłady oraz warsztaty. Tych, na których ciałem się pojawić było zbyt wiele, abym znalazł się na wszystkich. Musiałem wybrać kilka – oto one:
Piątek:
How to sell your soul and keep cool by Rune K Drewsen
Project Management – sztuka kończenia by Paweł Jędrysiak
O wykańczaniu leveli bez wykańczania level designera by Jakub Węglarz
Sobota:
Projektowanie przygód w przestrzeni gry by Piotr Mistygacz, Piotr Pawlaczyk
How to survive the indieapocalypse by Michał Marcinkowski
Don’t hate cheaters – use them! By Robert Maroschik
Niedziela:
How to make a game by accident. By Sos Sosowski – na ten wybrać się chciałem, ale z powodu wypadku Sosa wykład się chyba nie odbył. Nie sprawdzałem po tym, jak dowiedziałem się o tym, że niestety Sosu się nie pojawi.
Gry w walce z depresją i lękiem by Aleksandra Jarosz
What happens in our brains when we play games? By Piotr Sobolewski
Większość z prelekcji stała na świetnym poziomie. Hitem pod względem prezentacji był wykład o apokalipsie Michała Marcinkowskiego. 

Piąta hala to raj dla gracza. To tu zagnieździli się indianie ze swoimi grami, a tych było bardzo dużo. Na tyle dużo, że Polska Gildia Graczy zorganizowała questa, który polegał na wykonaniu jak największej liczby pomniejszych questów zlecanych przez indian. Najciekawszym zadaniem do którego udało mi się dotrzeć było „zdobądź kabel HDMI i przynieś go mi”. Oczywiście nie był to quest dostępny dla wszystkich postaci, a jedynie dla tych wysoko poziomowych, jak ja. Oczywiście udało mi się ukończyć zadanie dane przez PGG i zgarnąłem nagrodę (koszulkę, płytę Sosa, grę Sniper i Nazi Zombie i jeszcze coś). Tu też znajdowała się strefa gier retro, które były tak stare, że nawet ja nie znałem części z nich. W tej hali ulokowana została też mała scena, na której odbywały się prezentacje gier, panele oraz konkurs wiedzy o grach retro (wygrałem kubek). Zanim przejdziemy do samych gier, muszę wam powiedzieć, że wiele z nich jest ciągle we wczesnych etapach produkcji.
11 bit studio
Beat Cop. To gra, o której już wspominałem przy okazji WGW. Już wtedy wam wspomniałem, że bardzo mi się spodobała i podtrzymuję to zdanie.
Tower 57. Nie zagrałem w nią tutaj, gdyż odstraszyła mnie na WGW. Stwierdziłem, że usiądę do niej, gdy nie będę już miał nic lepszego do roboty. Miałem lepsze rzeczy do roboty.
Black Eye Games
Gloria Victis. To MMORPG produkowany przez indian. Zanim zobaczyłem tą grę, to myślałem, że to samobójstwo, ale chłopakom wychodzi to dość dobrze. Praktyczny brak magii jest czymś rzadko spotykanym w grach osadzonych gdzieś w średniowieczu. Nie wróżę tej grze spektakularnego sukcesu, jednak jestem nią osobiście zainteresowany ze względu na możliwość użycia jej w edukacji. Pożyjemy, zobaczymy, gdyż gra jest ciągle w produkcji.
Bloober Team
Layers of Fear. Gra ta była prezentowana na VRze. Choć chciałem zagrać, to nie udało mi się w nią zagrać, gdyż była ciągle oblegana przez zwiedzających.
Doji
Coffe Noir. Ten tytuł poznałem już na Digital Dragons. Jest to świetna gra edukacyjna utrzymana w klimacie filmów detektywistycznych. Wymaga jednak zaparcia do czytania wielu linii tekstu.
Evil Indie Games
NoThing. Ta gra wraz ze swoim bananowym sterowaniem pojawia się chyba wszędzie, gdzie tylko się da. Jestem ciągle pod wrażeniem tego, jak dużo wysiłku wkładają w promocje. Gra sama w sobie jest bardzo prosta, gdyż zwyczajnie chodzimy po platformach i uważamy, aby nie spaść.
Digital Melody Games
Masky. Ciekawa gra mobilna o tańczeniu na imprezie. Prosta mechanika, ciekawa otoczka.
Gamespol
Find the Melody. To ciekawa gra, która wymaga wprawnego ucha. Świetnie sprawdziłaby się na lekcjach muzyki.
Handybot. W tą grę nie miałem okazji zagrać.
Handmade Depression.
Indygo. To gra o depresji i świadczy o tym w tej grze wszystko. Od historii, poprzez muzykę i grafikę, aż do gameplayu. Mimo tego, że zagadki są tu dość logiczne, to wykonuje się je niezwykle ciężko między innymi z powodu stylu graficznego. Gra jednak dopiero zaczyna się rozwijać i wiele rzeczy jeszcze może ulec zmianie.
Huckelberry Games
Edengrad. Kolejny MMORPG(!) tworzony przez niezależne studio. Jest to bardzo ambitne dzieło. Autorzy zapowiadają rozbudowany system craftingu, brak klas postaci, różne zajęcia, semi randomowe questy i wiele więcej. Niestety mam wrażenie, że jest to dzieło zbyt ambitne i skończy się na cięciu featursów. Niemniej jednak jestem ciekaw, jak to się wszystko rozwinie.
Hydrazine Games
Heroes of Simuria. To przeglądarkowa gra RPG. Pograłem chwilkę i szczerze mówiąc zdążyłem się znudzić mało ciekawym gameplayem. Oczywiście jest to kolejna gra w trakcie produkcji.
Ifun4All
Serial Cleaner. Wspomniałem o tej grze przy okazji WGW. Świetna gierka z świetnym tematem.
IMGN.PRO
Wystawili kilka gier, takich jak Seven oraz Husk, o których już pisałem. Na PGA wystawili jeszcze kilka gier. Ograłem tylko kilka, nie ruszajac żadnych Truck symulatorów.
Symetry. To time manager z ciekawą grafiką oraz pewnym elementem: światem symetrycznym. Niestety twórca gry w żaden sposób nie dał się przekonać do tego, aby opowiedzieć mi czym dokładnie jest ten symetryczny świat.
Expeditions: Vikings. To ciekawa strategia RPG. Przypominała mi w dużej mierze The Banner Saga. Główną różnicą jest wolność poruszania się po mapie. Mam jeszcze nadzieję porozmawiać z twórcami tej produkcji, aby spytać ich o to, na ile to, co widzimy w grze odpowiadało rzeczywistości.
Była tu jeszcze jedna gra, która polegała głównie na czekaniu na to, aż nasz statek kosmiczny doleci do czegokolwiek. Można iść na herbatę, posprzątać mieszkanie, obejrzeć swój ulubiony serial i dowiedzieć się, że jeszcze nigdzie nie dolecieliśmy. Znudziła mnie tak bardzo, że nie zapamiętałem jej tytułu.
Jujubee
Kursk. To kolejna gra, o której już wcześniej wspominałem z okazji WGW.
MythicOwl
Seabed Prelude. Kolejna gra VR. Nie miałem okazji osobiście w nią pograć, a jedynie popatrzyłem sobie na to, co robili inni. Niestety gry oparte o fabułę
Peaceful Games
Humanitarian Helicopter 1&2. Te gry wprawiły mnie w osłupienie swoim wykonaniem. Mechanika oraz grafika stały na poziomie podstawówki. Nic nie tłumaczy tego, że gry te mają uczyć jakiś rzeczy, których faktycznie w grze nie zauważyłem. Ciekawa była też postawa pana profesora, który wydawał się być przekonany o geniuszu tych potworków.
Qubic Games
Firma ta wystawiła trzy gry: Geki Yaba Runner, Air Race Speed oraz Robonauts. Gry te zaciekawiły mnie z dość prozaicznej przyczyny – startowałem na pozycję designera w tej firmie. Miałem okazję ograć tylko Robonauts i jest to ciekawa, acz prosta strzelanka 2d.
Robot Gentlemen
60 seconds. To jedna z ciekawszych gier, które były zaprezentowane na PGA. W grze jest duuużo czytania, ale czyta się miło, gdyż teksty są śmieszne i dowiadujemy się bardzo dziwnych rzeczy o tym, co przydarzyło się naszym podopiecznym. Fabuła jest prosta. Wybucha bomba atomowa, a my uciekamy do schronu i musimy tam przeżyć.
Setapp
Overflight. Symulator lotu VR. Nie odważyłem się zagrać, bo na samą myśl robiło mi się niedobrze. Sama gra nie błyszczała niczym pod względem mechanik.
Space boat studios
Out of reach. Tą grę poznałem już na DD. Sieciowy survival. Poza tematyką bardzo zbliżony do Edengard.
Sucide Penguin
Rage Disco. Kolejna gra z DD! Tym razem jednak postęp prac nad grą jest widoczny. Dowiedziałem się o fabule gry. Archeolog na wykopaliskach trafia na trwającą imprezę i próbuje się z niej uwolnić. Widziałem ciekawego bossa. Z niecierpliwością czekam na premierę.
The House of Fables
Gier tego studia nie miałem okazji ograć na PGA, jednak pamiętam je z DD. Można je określić jako ciekawe casuale.
Tomasz Wacławek
Immortal Planet. Po tej grze spodziewałem się czegoś ciekawego. Okazało się, że gra się drętwo, a osoba na miejscu siedziała tam chyba za karę, bo w żaden sposób nie interesowała się tym, co robiłem. Ogólnie odniosłem wrażenie, że to straszny gbur, aż nie chciało mi się zadać mu żadnych pytań…
TwoMammoths
Archaica: The Path Of Light. Świetna gra logiczna. Ciekawe zagadki, każda plansza ma poukrywane znajdźki, których można użyć jako podpowiedzi. Świetny gameplay.
Viking Potatoes
8suns. Fajna gierka na autorskim silniku. Chodzimy robotem i strzelamy do hord przeciwników. Fajna, ale mam wrażenie, że dziś fajna to za mało, aby osiągnąć sukces. Niestety.
White Moon
Broken Ranks. Kolejna gra w którą nie miałem okazji zagrać, ani nawet rzucić na nią okiem.

Było tu jeszcze kilku innych indian, ale niestety ich nazwy mi umknęły. Uzupełnię, jak tylko będę mógł.

Hala numer sześć, siedem oraz osiem. Nie było w nich wielu rzeczy, które szczególnie przykuły moją uwagę. Wspomnę więc tylko o wybranych.
Miałem okazję pograć troszkę więcej w Shadow Warriora i mój wcześniejszy optymizm przygasł. Okazało się, że znajduje się tu kilka całkowicie bezsensownych mechanik (gemy oraz pseudorandomowe levele), których nie miałem okazji zauważyć przy pierwszej grze. To znak, aby nie ufać opiniom innych ludzi, gdy mieli okazję wypróbować coś tylko przez kilka chwil.
Pobawiłem się troszkę PlayStation VR. Rzuciłem się na najbardziej hardcorowy tytuł (moim zdaniem) do zagrania na VR. EVE Valkyrie to gra osadzona w świecie EVE, w której jesteśmy pilotem myśliwca. Grało się dobrze, choć bardzo przeszkadzało mi odwrócona oś Y w sterowaniu.

Reasumując. PGA to świetna impreza. W porównaniu do WGW wypada dużo lepiej. Znajdowały się tu atrakcje dla graczy, dla twórców gier oraz dla osób zainteresowanych tematami, które oscylują dookoła tematu wirtualnej rozrywki. Czy pojawię się tu ponownie? Z pewnością.

Przegląd cosplayów:
[Best_Wordpress_Gallery id=”13″ gal_title=”PGA cosplay”]

Bonusowa atrakcja na targach.img_7199

PS. Nie wiem kto zarzygał hol w hostelu, ale niech się wstydzi!
PS2. Na urodziny chcę piwo i zestaw picklocków 🙂