Ten game designer mnie nie lubi?

Coraz częściej grając w różne gry mam tą właśnie myśl: “czy designer, który pracował nad tą grą mnie nie lubi?!” Skąd się to bierze? Myślę, że z braku szacunku do gracza, ale jak do tego doszedłem?

Jeszcze tydzień temu grałem w grę typu match-3. Długo musiałem się zmuszać, aby nie wyrzucić tej gry z telefonu już po pierwszych 10-15 rundach. Musimy zdać sobie świadomość z tego, że w tych grach umiejętności gracza praktycznie się nie liczą. Możesz grać najlepiej, jak się tylko da, a i tak przegrać. To taki rodzaj jednorękiego bandyty i chyba właśnie dlatego, match-3 są tak popularne. Przez tą całkowitą losowość sprawiają, że pojawiają się momenty “YESSSS!” w których gracz ma wrażenie, że pokonał wielką przeszkodę (warto poczytać o tym, jak losowość nagrody działa na człowieka). Niestety osiągnięcie z którego gracz jest zadowolony, jest iluzją, bo było to zwyczajnie losowe wydarzenie (tak, tworząc poziomy match-3 ważną rzeczą jest określenie szansy na ukończenie poziomu).  

Tu pojawia się ten zły game designer, który wyciąga do mnie rękę w postaci specjalnych ruchów, abym mógł jednak ukończyć poziom z którym mam problem. Jednak robi to tylko dlatego, abym przyzwyczaił się do tych bonusików. Ustalił rosnący poziom trudności tak, abym potrzebował ich coraz częściej i częściej, do momentu w którym, szybkość ich zdobywania będzie mniejsza niż potrzeba ich używania. I co się wtedy dzieje? Okazuje się, że mogę sięgnąć do portfela, aby otrzymać te bonusiki. Gdy uświadomiłem sobie to, że ta gra pomagała mi tylko po to, aby później żądać ode mnie pieniędzy, posmutniałem i zezłościłem się. Ten game designer nie szanuje mnie…

Gdy jednak ochłonąłem, to pomyślałem nad tym jeszcze raz. Przecież to nie wina game designera, że zrobił taką grę. To nawet nie wina marketera, który wpadł na to, jak można zmonetyzować pewne mechaniki gier. To moja wina, jako gracza. Przecież to ja nie jestem skłonny zapłacić za tą grę. Cała reszta to tylko pokłosie mojej decyzji. On mnie nie szanuje, bo ja nie szanuję go.

A co, gdy wyżej opisane akcje mają miejsce w grach, za które zapłaciłem? To już całkiem inna bajka.

 

Tak, wiem, że jest to głębszy temat, a to, co tu poruszam to tylko wierzchołek góry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.